Koty do adopcji

Kłidicz [154/18]

Kłidicz vel Kuba [154/18], samiec, czarny, kępka białej sierści na kołnierzyku, 4 lata.

Kłidicz to nietypowej budowy kocur. Ciałko jakby beczułka, krótkie łapy i z całą pewnością posiadacz najbardziej nietypowych miauknięć wśród schroniskowych rezydentów. Od skrzypienia drzwi, po skrzeki wrony. Jeśli Państwo nie wierzą zapraszamy w odwiedziny aby posłuchać. Kłidicz nadaje się dla osoby znającej zachowania kota. Jest przyjacielski, najlepiej się bawić z nim długą wędką, ale stanowczo nie cierpi dotykania brzucha. Do tego musi być jedynym kotem w domu; próby łączenia go z kotką czy kocurem skończyły się niepowodzeniem. Kłidicz już był adoptowany, niestety wrócił do schroniska następnego dnia po tym, jak dotkliwie ugryzł Panią w rękę. Obserwujemy Kłidicza, nie przejawia zachowań agresywnych, dla osoby która miała koty i potrafi wyczuć nastroje byłby przytulaśnym przyjacielem.

fot. Jacek Stańczak

Wiórka [17/19]

Wiórka [17/19], samica, czarno-biała, 8 lat.
Wiórka to przecudna kotka. Praktycznie z własnej woli wchodzi człowiekowi na kolana. Nie ma problemu z wzięciem jej na ręce, kokosi się w ramionach i mruczy przy tym zadowolona. Spokojna nakolankowa przyjacielska Wiórka chce jak najszybciej znaleźć swojego człowieka. Zaznaczamy jednak, że kotka ma chore nerki i musi być żywiona specjalistyczną karmą oraz wymaga regularnych wizyt u weterynarza.
fot. Jacek Stańczak

Teofil [12/19]

Teofil [12/19], samiec, czarny, krótki włos, 7 lat.

Tolek to spory kot, który nawet zna dokładną datę swoich urodzin 28.03.2012. Od małego mieszkał ze swoją panią. Niestety choroba opiekunki nie pozwoliła, aby mogła dłużej się nim opiekować, dlatego został oddany do schroniska. Tolek na początku był sparaliżowany ze strachu, jednak szybko przełamał lody i okazał się wielkim pieszczochem. Wychodzi naprzeciw człowieka, daje się pogłaskać, ceni sobie towarzystwo ludzi, jest miły i spokojny. I terytorialny, dlatego powinien być jedynakiem w domu. Zapraszamy Państwa do zapoznania się z Tolusiem, jesteśmy pewni, że z gracją skradnie komuś z Państwa serce.

fot. Jacek Stańczak

Wera [129/18]

Wera [129/18], samica, mc, trikolor czarno biało brązowa, 5 lat.
Wera w pierwszych dniach przebywania w schronisku była wylękniona. Piastowała najwyższe półki. Później kotka otworzyła się i przestała obserwować wszystko i wszystkich z oczami wielkimi, jak spodki. Okazała się przyjacielską kotką, zaczęła przychodzić na widok człowieka oraz dawała się pogłaskać. Niekiedy nawet miauknęła. Nawet znalazła nowy dom. Niestety, adopcja nie udała się i wróciła do schroniska. Po pierwszych dniach strachu o wiele szybciej wróciła jej pewność siebie. Znów wychodzi na powitanie człowieka, ociera się o nogi i mruczy podczas głaskania. Mieszka z innymi kotami w boksie i nie ma problemów na tym tle. fot. Jacek Stańczak

Suri [6/19]

Suri [6/19], samica, czarno biała z białymi dodatkami, 4 lata.
Suri jest wyjątkową kotką. W pierwszych dniach była wylękniona, nieruchoma, później atakowała i syczała na człowieka z budki czy wysokiej półki, gdy ten był za blisko. To dominująca kotka, wiedząca czego chce. Gdy coś jej się nie spodoba potrafi łapkami skoczyć na nogę czy dziabnąć w rękę. Ale to pomału się zmienia. Teraz się uspokoiła, jakby zrozumiała, że jest bezpieczna. Spragniona kontaktu to niedopowiedzenie. Suri wręcz nie chce wypuścić człowieka z boksu. Miauczy, łasi się, wspina się po kratach boksu, byleby ją zauważono. Chce być non stop pieszczona. Najlepiej czuje się w swoim towarzystwie, jest zbyt zazdrosna o uwagę człowieka, aby mogła dzielić boks z inny kotami. Dla osoby znającej się na kocich kaprysach byłaby przyjaciółką.
 
fot. Jacek Stańczak

Migotka [184/14]

Migotka [184/14], samica, szaro buro ciemno pręgowana, około 6 lat.

Schroniskowy czas najszybciej pędzi dla kocich dzieci. Dopóki są malutkie, puchate i bezbronne ich szanse na znalezienie domu są bardzo duże. Są dni, kiedy idą jak „świeże bułeczki”. Niestety, wystarczy, że trochę podrosną, a ich szanse adopcyjne drastycznie maleją. Szczególnie, jeśli to są kotki, które miały trudniejszy start w życiu i wciąż trochę się obawiają człowieka. Migotka to siostrzyczka Rodriga. W poprzedniej lokalizacji schroniska większość czasu przesypiała, zwinięta w kocia kuleczkę. Przykro nam było, bo wiedzieliśmy, że wystarczyłoby odrobinę więcej czasu, odrobinę więcej dobrych rąk wolontariuszy, żeby koteczka mogła w pełni zaufać człowiekowi. Siedziałaby teraz pewnie na czyiś kolankach, a nie w schroniskowym boksie. W nowym schronisku Migotka odżyła. Stała się pewniejsza siebie i bardziej kontaktowa. Daje się pogłaskać osobom, które zna. Szukamy dla Migotki cierpliwego domu, który pomoże jej odzyskać radość życia.

fot. Jacek Stańczak

Marcysia [188/14]

Marcysia [188/14], samica, szaro buro pręgowana, białe dodatki, około 7 lat.
Marcysia to łagodny „dzikusek”, który nie da się pogłaskać i w ogóle nie potrafi się bawić, za to w kolejce po smaczki jest pierwsza (zaraz po koleżance Lili). Wydaje się pogodzona z tym, że mieszka w schroniskowym boksie i jest bezpieczna. Niemniej, jednak gdyby jakiś dobry człowiek zakochał się w jej różowym nosku, mamy nadzieję, że z czasem odnalazłaby się w domu. Bardzo ładnie toleruje inne koty, więc byłaby dobrym kotem na „dokocenie”.
 
fot. Jacek Stańczak

Nochal [133/10]

Nochal [133/10], samiec, czarno biały, biała plama pod nosem i kołnierzu, białe skarpetki, około 9 lat.


Nochal to niekwestionowany król kotów. Dziki i piękny. Trafił do schroniska jako 3-miesięczne kociątko. Swoje imię zawdzięcza uroczej plamce pod nosem. Nie interesuje go kontakt z człowiekiem, więc prosi, żeby go nie niepokoić próbą kontaktu.

fot. Jacek Stańczak

Miki [120/16]

Miki [120/16], samiec, biało-szary, 3 lata.


Bardzo by chciał i bardzo się boi. W chwilach ośmielenia pięknie się bawi, do tego jest bardzo, bardzo łagodny. Mieszkał w czyimś ogródku, ale właścicielom domostwa to się nie podobało, więc przynieśli go jako 5-miesięcznego kotka do schroniska. Dał się złapać gołymi rękami, taki „dzikus” z niego. Tak na prawdę to kolejny przestraszony kot, który potrzebuje łagodnej dłoni i cierpliwości.

fot. Jacek Stańczak

Diuna [91/14]

Diuna [91/14], samica, pręgowana szaro-biała, około 10lat.
Diuna. Czeka na ludzkie serce, które odmieni jej życie. Śmiało można powiedzieć, że jest to jedna z najsmutniejszych koteczek w schronisku. To jest kotek, który zawsze czeka … na co? Niby na smaczka, ale sposób, w jaki się patrzy na człowieka zdaje się mówić, że czeka na cokolwiek, co odmieni jej życie. Koteczka przebywa w schronisku od czterech lat. Nie jest typowym „dzikuskiem”, boi się dotyku ręki, ale kuli się przed nim, a nie ucieka. Znajomej dłoni da się delikatnie pogłaskać. Diuna ochoczo przybiega „na smaczki”. Nie ma w niej ksztyny agresji, jest bardzo, bardzo łagodna również do innych kotów. Zazwyczaj siedzi gdzieś z boku i się nam przygląda. Nigdy nie widziałyśmy, żeby się bawiła…. Potrafi nas czasem zaskoczyć mówiąc na nasz widok „miau!” jakby na chwilę zapominała się gdzie jest.
Jest wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona. Ma neutralny stosunek do kotów i nie przejawia agresji, więc nadaje się do domu z dziećmi.
fot. Jacek Stańczak